środa, 20 lutego 2013

Fluid BELL

Po dłuuugiej przerwie wracam. Sesja wycisnęła ze mnie ostatnie soki, musiałam zregenerować siły. Krótki wyjazd w góry dodał mi sił na następne pół roku zmagań na uczelni. Niestety nie umiem jeździć na nartach, nie mówiąc już o snowboardzie- nad czym ubolewam. Obiecałam sobie, że za rok rozpocznę naukę choćby nie wiem co! A tu zdjęcie naszej pięknej zimy w Pieninach.


Do rzeczy: Ostatnio zachęcona ceną, zakupiłam fluid bell (matująco- kryjący z aloesem).


 
 
Nie ukrywam, że ten produkt bardzo mnie zaskoczył- pozytywnie! Żaden fluid do tej pory nie nawilżał mi tak skóry. Bardzo dobrze matuje i o dziwo utrzymuje się stosunkowo długo. Skóra po aplikacji jest bardzo delikatna i gładka. Minusem jak dla mnie jest opakowanie (niewielkie, fluid trzeba wyciskać). Brakuje mi wygodnego dozownika. Tą niewielką nie dogodność rekompensuje mi niska cena i dostępność tego kosmetyku.
Wcześniej używałam fluidu MaxFactora, z którym bardzo szybko się pożegnałam. Niestety ciemniał na twarzy. Z fluidem Bell za przyjaźnię się na dłużej, do momentu aż znajdę godnego następcę.


środa, 6 lutego 2013

Moja pielęgnacja włosów

Jak zaczęłam dbać o włosy... Dawniej prostownica- farba z amoniakiem- szampony z silikonami, modne, drogie (dlaczego na reklamach włosy tak lśnią?! A moje nadal są suche, napuszone, połamane, bez połysku!). Brak wiedzy, brak zainteresowania i doprowadziłam moje (niegdyś piękne loki) do katastrofy. Do niedawna moja codzienna fryzura to nie było nic innego jak mocno ściśnięty kok. Moją długą drogę do pięknych i lśniących włosów zaczęłam od porzucenia prostownicy. Coraz częściej czytałam o pielęgnacji, testowałam kosmetyki. I takim oto sposobem, znalazłam moje perełki!


 
 
Mycie głowy (rzadko myję włosy, nie przetłuszczają się, więc nie widzę sensu- 3 razy w tygodniu to maksimum). Stosuję metodę OMO.
 
1. Szampon Babydream- bardzo fajnie zmywa oleje.Troszkę plącze mi włosy, ale po nałożeniu odżywki jest już ok.
 
2. Płyn Facelle- fajnie się pieni- to jest moje M w metodzie OMO.
 
 
Odżywki i maski- zawsze stosuję odżywki do spłukiwania.
 
1. Isana żółta- intensywnie regenerująca- bardzo  przyjemny zapach, pozostawia film na włosach przez co stają się miękkie i łatwe do rozczesania. Ta odżywka stanowi moje drugie O.
 
2. Isana różowa- połysk jedwabiu- bardzo nie lubię jej zapachu, drażni mnie- chcę jak najszybciej wykorzystać ją do końca. Odżywka to moje pierwsze O w metodzie OMO.
 
3. Maska Serical CREMA al latte- bardzo ją lubię, za zapach szczególnie- włosy długo pachną mleczno- kokosowo, jak dla mnie bomba! Włosy po niej są delikatne, błyszczące- nic dodać nic ująć.
 
 
 
 
 
Oleje staram się nakładać przynajmniej 2 razy w tygodniu, czasem częściej. Za każdym razem stosuję inny produkt, tak dla urozmaicenia.
 
Oleje:
 
1. Babydream- mój pierwszy olej, od niego wszystko się zaczęło. Jednak moim włosom nie służy, są po nim sztywne.
 
2. Vatika- olej kokosowy, henna, amla, cytryna- bardzo lubię ten olej, włosy są po nim miękkie, błyszczące i nie puszą się. Często stosuję go do zabezpieczania końcówek.
 
3. Dabur Amla- UWIELBIAM za działanie i nie cierpię za zapach- odrzucający nie tylko mnie ale także moją rodzinę.
 
4. Alterra migdały i papaja- śliczny, delikatny zapach. Niestety już się kończy.
 
5. Olejek rycynowy- dodaję go do domowych maseczek. Często stosuję go na dłonie, smaruje nim także rzęsy- dla wzmocnienia.
 
6. CHI- jedwab do zabezpieczania końcówek- jego zapach przypomina mi męskie perfumy;) bardzo wydajny.
 
Wewnętrznie stosuję siemię lniane, codziennie wypijam 150ml wywaru. Mam nadzieje, że efekty będą widoczne już niedługo. Od czwartku będę brała udział w akcji "wcierania" we włosy kozieradki. Oby przyniosło to zamierzone efekty- szybszy porost i zmniejszenie ilości wypadających włosów. Już niedługo zdjęcia moich włosów!;)
 








piątek, 1 lutego 2013

MANHATAN- Nude

M & Buffalo


Dziś króciutka recenzja ślicznego lakieru Manhatan. Uwielbiam  pastelowe kolory lakierów do paznokci- są delikatne, pasują na co dzień, do pracy, na uczelnię.
Lakier świetnie się rozprowadza, ma gruby pędzelek- co moim zdaniem ułatwia aplikację. Za to duży plus. Konsystencja dosyć gęsta, ładnie kryje- spokojnie wystarczy jedna warstwa.
Co do trwałości też nie mam zarzutów, trzyma się 3-4 dni.
Jedyny minus- strasznie długo schnie!




czwartek, 31 stycznia 2013

Zaczynamy!

Mój pierwszy post.

Zacznę od przedstawienia siebie- mam 21 lat, studiuję zaocznie turystykę i rekreację. Interesuję się modą, sportem, gotowaniem i fotografią- to jest to co kocham!

Od dłuższego czasu jestem nakręcona na pielęgnację moich długich, niesfornych włosów. A to za sprawą strony wizaż.pl jak i licznych blogów, które czytam kiedy tylko mogę. To one za inspirowały mnie do napisania własnego bloga. Zapraszam do czytania!;)